I tak rozpoczęliśmy kolejny Adwent w naszym życiu. No trzeba powiedzieć, że było w niedzielę na Grabiszyńskiej sporo ludzi do spowiedzi, z czego bardzo się cieszę. Rano postanowiłem sam skorzystać z sakramentu pokuty, aby jak najlepiej wejść w ten nowy okres roku liturgicznego. Rozgrzeszenie otrzymałem i zadaną pokutę odmówiłem. Tak a propos księża też się spowiadają. Niby oczywiste, ale warto przypomnieć. Przed nami super okazja, aby umocnić swoją wiarę i po prostu zbliżyć się do Pana Boga.

Może poprzednie Adwenty były przez nas przespane, niezauważone lub krótko mówiąc nie najlepiej wykorzystane. Ale na szczęście Pan Bóg daje nam kolejny Adwent, kolejny czas, kolejną szansę, abyśmy uczynili postęp w naszym życiu duchowym. Może to będzie mały kroczek w naszej duchowości, ale będzie to krok w stronę Pana Boga.

Tak naprawdę od nas zależy czy ten Adwent dany nam przez Boga wykorzystamy, czy ten ważny czas zarżniemy i zmarnujemy. Od nas zależy czy Panu Bogu otworzymy drzwi naszego serca.

Tak to już jest, że ciągle biegamy, przemieszczamy się, zdobywamy wiedze i rozwijamy kompetencje.  W tym biegu często nie umiemy uchwycić ważnych spraw, które decydować będą o naszej wieczności. Możemy złapać się na tym, że pomimo wielu ziemskich sukcesów jesteśmy jacyś tacy zmęczeni, niezadowoleni i wypaleni. Jest tak, ponieważ w tej gonitwie tracimy Ducha, tracimy Bożą energię w nas. Tracimy kontakt z Bogiem. Stąd potrzebujemy momentu zatrzymania się. Momentu, w którym zamyślimy się nad naszym życiem, nad naszą relacją i miłością do Boga oraz drugiego człowieka. Każdy z nas potrzebuje wyjść na pustynię, czyli na miejsce spotkania z Bogiem. Kapitalnie robił to Jezus, kiedy oddalał się i na pustyni w odosobnieniu rozmawiał z Ojcem ładując swoje akumulatory. Każdy z nas potrzebuje takiego miejsca.

Dlatego zachęcam siebie i każdego z Was, abyśmy w tegorocznym Adwencie umieli otworzyć swoje serca Jezusowi. Abyśmy umieli znaleźć czas i miejsce do naładowania duchowych akumulatorów. Na szczęście Kościół daje nam możliwości, abyśmy jak najlepiej przeżyli ten szczególny czas radosnego oczekiwania na przyjście Chrystusa. Tymi środami są Msze Święte roratnie sprawowane ku czci Matki Bożej, rozważanie Słowa Bożwgo (lectio divina), sakramentalna spowiedź, rekolekcje adwentowe. W parafii, w której posługuję codziennie rano (5.40) będziemy modlić się Jutrznią, a po Mszy Świętej wieczornej będziemy adorować Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Poza tym każdy z nas powinien uczynić sobie na czas Adwentu jakieś osobiste, konkretne duchowe postanowienie.

Róbmy wszystko, abyśmy jak najlepiej przygotowali się do świąt Narodzenia Pańskiego. Jak powiedział Adam Mickiewicz: „Wierzysz, że się Bóg narodził w betlejemskim żłobie, lecz biada ci, jeżeli nie zrodził się w tobie”. No właśnie, jeśli Bóg nie narodzi się w naszych sercach, jeśli nie ma dla Niego miejsca w naszym świętowaniu to ta cała świąteczna oprawa traci swój sens.Jeśli Boże Narodzenie to tylko prezenty, zakupy (Empik, Lidl i inne :)), jadło, pijadło to nie dziwmy się, że po świętach jesteśmy jeszcze bardziej zmęczeni, ociężali i sfrustrowani. Tak się dzieje, bo w naszej duszy nie ma źródła życia, nie ma Boga.

Dlatego Drodzy Chrześcijanie bierzemy się za siebie duchowo już od I niedzieli Adwentu. Amen! :)

 

 

Ks. Łukasz Saczyński

Styczeń

Brak wpisów.

Luty

Brak wpisów.

Marzec

Brak wpisów.

Kwiecień

Maj

Czerwiec

Lipiec

Brak wpisów.

Sierpień

Brak wpisów.

Wrzesień

Brak wpisów.

Październik

Brak wpisów.

Listopad

Grudzień

Archiwum Na górę